Joe Monster
Szukaj Pokaż menu
Witaj nieznajomy(a) zaloguj się lub dołącz do nas
…BO POWAGA ZABIJA POWOLI

Dlaczego nowe samochody są składowane na placach, zamiast trafić do klientów?

112 918  
404   109  
Na ten problem producenci samochodów spuszczają zasłonę milczenia. A on jest, i to dość poważny.

#1. Dieselgate

To pokłosie afery z oszustwami na emisji spalin. W skrócie - producent samochodów celowo zaprogramował silniki Diesla TDI, tak aby ograniczenia emisji zanieczyszczeń były aktywowane jedynie podczas laboratoryjnych testów emisji spalin. Zainstalowane oprogramowanie spowodowało, że emisja tlenku azotu w pojazdach niemieckiego producenta spełniała amerykańskie normy podczas wymaganych testów, natomiast podczas jazdy w realnym świecie była do 40 razy wyższa. Szwindel odkryła grupa naukowców z Uniwersytetu Wirginii Zachodniej.
Podczas procesu sądowego stwierdzono, że około 11 milionów samochodów wyprodukowanych przez koncern VW nie spełnia normy emisji spalin. Volkswagen musiał nieodpłatnie naprawić problem albo odkupić samochody od swoich klientów. W Europie poradzono sobie z problemem poprzez zmianę w dolocie auta i przeprogramowanie sterownika silnika. Czynność wykonywana była albo podczas przeglądu, albo na zasadzie przyzwania właściciela auta do serwisu.
W USA nie poszło tak dobrze i VW musiał odkupić ponad 350 000 samochodów, które są składowane na ogromnych placach w Kalifornii. Ile jest tych placów? Niemało, bo 34. I tak dbałość Amerykanów o środowisko, bo nie zgodzili oni się na akcję serwisową w celu naprawienia aut, przerodziła się w lokalną środowiskową klęskę i zawalenie placów samochodami, które tam prawdopodobnie zgniją. A wystarczyło tam wpuścić kilku naszych przedsiębiorczych rodaków. Oni już by wiedzieli, co z tymi autami zrobić. A jakie tanie używane części do VW by były...

#2. Gospodarka rynkowa i nadprodukcja

To dotyka wielu producentów. Na początku jest popyt na dany model, firma zwiększa jego produkcję, a potem moda się zmienia i klienci przestają nagle dany samochód kupować. I producent zostaje z wyprodukowanymi samochodami na placu i próbuje je jakoś sprzedać. Czasami poniżej kosztów produkcji, po to, by jakiekolwiek pieniądze się zwróciły.
Z takimi problemami borykają się obecnie Peugeot i Nissan, a także Kia. Na fabrycznych placach stoi mnóstwo wyprodukowanych nowych aut, a poprzednia produkcja nie została jeszcze sprzedana. Właśnie dlatego obecnie dealerzy prześcigają się w różnych promocjach, wynajmach długoterminowych. Wszystko po to, by sprzedać jak najwięcej samochodów.
Jednak największe skutki nadprodukcji odczuwa General Motors. Wykupuje on grunty, na których będzie w przyszłości ustawiał niesprzedane auta. Dlaczego samochody się nie sprzedają? Ma to związek z malejącą siłą nabywczą ludzi, a także z tym, że ceny nowych samochodów stają się za wysokie. A także producenci, by zachować ciągłość sprzedaży, postarzają swoje produkty, by te w zaplanowanym z góry czasie się popsuły. A ktoś, kto chce mieć auto na lata, nie zaufa firmie, o której źle mówią jego znajomi, którzy kupili auto danej marki. I tu powstaje konflikt interesów na linii producent - klient.

#3. Zmiana modelu i rocznika auta

Dlaczego producenci samochodów tak mocno skrywają daty premier nowych modeli i ich wygląd? Bo wiedzą doskonale, że wprowadzenie nowego modelu spowoduje znaczący spadek zainteresowania modelem starym. Pół biedy, jak generację zmienia taki Focus, Corolla, Astra czy Golf. Są to modele znane, że wystarczy obniżyć cenę modelu, którego produkcja zostaje kończona. I ta obniżka powoduje zainteresowanie klientów i wykupowanie modelu.

Mam paru znajomych, którzy tylko w taki sposób nabywają nowy samochód. Mówią, że wadą jest to, że nie możesz skonfigurować sobie auta marzeń, a musisz brać jak leci. Ale zaletą też jest to, że takie auta na koniec produkcji raz, że są sprawdzone i praktycznie bez wad (wady są wyeliminowane podczas całego życia modelu), a dwa, że nierzadko są to naprawdę dobrze wyposażone samochody, bo producent wsadza do nich wszystko, co mu zalega na półkach. I to wszystko w cenie promocyjnej. Nierzadko kupuje się wyposażone na max auto w cenie wersji podstawowej z danym silnikiem. Więc jest okazja. Ale i tak mało jest osób, które decydują się na zakup starego modelu, podczas gdy wiadomo, że nowy jest ładniejszy. I chyba lepszy, bo gorszego by nie wypuścili...
Dodatkowo pod koniec kalendarzowego roku producenci drżą o to, jak sprzedać modele zeszłoroczne. Więc stosują promocje i zachęty, ale auta z wbitym poprzednim rokiem produkcji na VIN zalegają place. Niektórzy poradzili sobie z tym problemem w dość prosty sposób. Zaczynają oni rok modelowy w sierpniu i już od sierpnia można kupić auto, w którego numerze VIN jest wbity rok następny. I tak można rozsprzedać auta z rocznika obecnego do końca roku, a potem spokojnie sprzedawać kolejny rocznik. Niestety nie każdy tak robi i podczas zmiany roku kalendarzowego place producentów zalegają samochody, których nikt nie chce kupić.

#4. Zmiany przepisów homologacyjnych

WLTP (Worldwide Harmonized Light-Duty Vehicles Test Procedure) to skrót, który spędza sen z powiek wszystkim producentom samochodów. A co to takiego? A to nowe przepisy homologacyjne, które weszły w życie w 2019 roku. A czego dotyczą? Ano pomiarów zużycia paliwa. Do tej pory pomiary takie przeprowadzano w laboratorium podczas symulowanej jazdy. I producenci nauczyli się je oszukiwać. Silnik podczas takiej symulowanej jazdy zużywał mniej paliwa. Po co? By obniżyć emisję dwutlenku węgla. Przekręt szybko wyszedł na jaw, gdy klienci kupując takie mega oszczędne na papierze auto ze zgrozą odkrywali, że ich samochód pali drugie tyle. I reklamowali taki pojazd, po czym reklamacja zostawała oddalana, a w uzasadnieniu pisano, że zużycie paliwa badane było w podstawowej wersji samochodu, a każdy kilogram wyposażenia dodatkowego to większe zużycie paliwa.
By temu zapobiec, wprowadzono właśnie WLTP. Jazdy mają się odbywać w ruchu ulicznym, a tam nie można tak bardzo oszukiwać, bo ruch miejski jest dynamiczny. I nagle okazało się, że samochody zaczęły palić więcej. Ba, normy te przewidują osobną homologację dla każdego silnika w każdej wersji wyposażenia. Wskutek tego producenci bardzo mocno ograniczyli gamę silników w swoich autach, a już wyprodukowane samochody z silnikami, które nigdy nie będą homologowane, poszły na przyzakładowe place. No i sam proces homologacji jest dość upierdliwy i ustawiają się kolejki chętnych na homologację, a wyprodukowane auta nie mogą być sprzedawane, więc co? Więc zalegają różne place.

#5. Kilka słów na podsumowanie

Po pierwsze ile takich nowo wyprodukowanych aut zalega różne składowiska? Niemało. Szacuje się, że liczba tych samochodów idzie w miliony. Stoją i niszczeją.
Czy ktoś coś zrobi z tymi samochodami? Teoretycznie obowiązek utylizacji tych aut spoczywa na producencie. Jednak jest to proces dość kosztowny i dla wielu nieopłacalny. Więc będzie tak, że te auta będą stały i rdzewiały, zaśmiecając dodatkowo środowisko. Chyba że ktoś pomyśli i zacznie coś z tym robić. Na przykład odsprzedawać takie samochody różnym organizacjom humanitarnym czy misjom pokojowym na całym świecie. Ale to nie rozwiąże problemu nadprodukcji.
Najlepiej byłoby produkować tyle aut, na ile jest zapotrzebowanie. Czyli wchodzisz, zamawiasz samochód, wpłacasz zaliczkę i po kilku tygodniach odjeżdżasz nowym autem. Ale tu mamy problem z ludźmi. Płacą oni za samochód i wymagają, by go odebrać teraz, natychmiast. A żeby tak zrobić, producenci muszą produkować więcej niż by to wynikało z realnego zapotrzebowania. I tu się błędne koło zamyka.
Samochód z dobra luksusowego stał się przedmiotem codziennego użytku i przez wielkich producentów jest traktowany bardzo przedmiotowo. I nie zmieni się to, dopóki nie zostaną na producentów tych aut nałożone przepisy dotyczące składowania aut i dużych kar za składowanie nowego złomu, bo tak są te pojazdy traktowane. A na tym wszystkim najbardziej cierpimy my i nasze dzieci. Bo takie składowiska naprawdę nie pozostają obojętne dla naszego środowisko naturalnego.
Źródła: 1, 2, 3, 4, 5
11

Oglądany: 112918x | Komentarzy: 109 | Okejek: 404 osób

Dobra, dobra. Chwila. Chcesz sobie skomentować lub ocenić komentujących?

Zaloguj się lub zarejestruj jako nieustraszony bojownik walczący z powagą
Najpotworniejsze ostatnio
Najnowsze artykuły

04.04

03.04

Starsze historie

Jak to drzewiej bywało